24.04.2010
Drogi pamiętniku … czemu po raz któryś nie umiem wyrazić swoich uczuć. „Staraj się dojrzeć promyk światła tam, gdzie inni widzą tylko ciemności.” – tylko dlaczego to takie trudne?
- Sooyoung, nie przeszkadzam Ci ? – jej rozmyślenia przerwał szorstki głos matematyczki.
- Przepraszam – bąknęła. Do klasy wszedł młody chłopak. Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć „zwykły chłopak,nie wytrzyma tu nawet tygodnia” . W jego wyglądzie coś ją lekko irytowało. Jego styl czy może włosy ułożone w nieładzie ?
- O to Taemin. Mam nadzieję, że przyjmiecie go w godny sposób. Usiądź tam – wskazała miejsce obok niej. Cholera, czy te wredne babsko zawsze musi tak komplikować. Chłopak usiadł obok niej. Chcąc się przywitać z sąsiadką z ławki stanął przed murem. Sooyoung z natury była zamknięta sobie, nie lubiła zapoznawać się z obcymi ludźmi. Wcześniej była inna, dopóki nie napotkała jednej osoby, która potrafiła zepsuć jej życia. Jej rozmyślenia przerwało lekkie szturchnięcie. Odwróciła się w stronę chłopaka który podał coś jej na małej kartce, po czym wyszedł z klasy. Nawet nie zauważyła kiedy lekcje minęły. Sooyoung wzięła kartkę wkładając ją do jednej z książek. Chciała jak najszybciej znaleźć się w domu. [..] Droga minęła dosyć szybko. Wyjęła z plecaka pęk kluczy otwierając drzwi.
- Witaj Sooyoung – od progu przywitała ją starsza kobieta trzymająca na rękach małe dziecko. Sooyoung podeszła biorąc je na swoje dłonie.
- Dziękuję Ci Oh Ha Ni , że się nim zajęłaś - szatynka uśmiechnęła się do niej ciepło.
- To ja się będę zbierać. – opiekunka zabrała swoje rzeczy żegnając się z dziewczyną. [..]
- Jak dobrze , że już weekend prawda Kibum? Wreszcie spędzisz trochę czasu z mamą – Sooyoung wzięła synka udając się z kocykiem w stronę salonu. Od czasu narodzin nie mogła oderwać wzroku od swojego dziecka. Gdy była jeszcze w ciąży, opuścił ją nawet własny ojciec. Matka znalazła sobie wcześniej kogoś innego zostawiając ją samą w wieku 5 lat. Gdy Kibum jeszcze się nie narodził bała się to co będzie się dziać dalej, że nigdy nie zobaczy swojego prawdziwego ojca. Wtedy chciała oddać go do adopcji, ale to było dla niej zbyt trudne. Wolała zostać sama i go wychować niż obwiniać siebie za to co zrobiła. Spoglądając na twarz synka przypominała się jej twarz pierwszej miłości z która się przespała i zaszła z nim w ciąże. Jonghyun bał się całej odpowiedzialności tłumacząc się , że jest na to za młody, dlatego ją zostawił. Mimo , iż chciał się z nią skontaktować nie miała zamiaru z nim rozmawiać. Po narodzinach Kibum’a wyprowadzili się do mniejszego miasta tym samym zmieniła szkołę. W obecnym miejscu gdzie się uczyła nikt nie wiedział , że w wieku prawie 18 lat została matką. Gdy jej syn zasnął położyła go do małego kojca szczelnie opatulając.
- Musimy zabrać się do nauki skoro chcesz zająć się jak najlepiej synem – westchnęła do siebie. W duchu mówiła sobie, ze to co zrobiła była najlepszym wyjście. Mimo, że nie posiadała bliskiej jej osoby nie martwiła się tym, nawet myślą o samotnym życiu. Teraz liczył się dla niej tylko Kibum. Otwierając swoją książkę od matematyki dostrzegła małą karteczkę która podał jej nowy chłopak który dołączył do jej klasy.
-„ Jesteśmy marionetkami naszej nieświadomości.” – czemu on cytuję jej ulubioną książkę? Skąd o niej wiedział? Obok dość drobnym maczkiem istniał jego numer telefonu. Sooyoung wzięła telefon wybierając numer Taemina. Stojąc przy oknie spojrzała w stronę śpiącego Kibum’a. Po paru sygnałach ktoś odebrał telefon.
- tak słucham ? – głos w słuchawce spowodował, że w dziewczynie coś się zagotowało.
- Powiesz mi czego ode mnie chcesz? – nie wypowiedziała tego zbyt głośno ,ponieważ bała się że jej syn może się zbudzić.
- Sooyoung? Ah to na pewno Ty. Dowiesz się już niedługo. Na pewno jestem nastawiony aby Ci pomóc – odparł a jego głos brzmiał bardziej poważniej, niż jakiegoś zadumanego gówniarza który stroiłby sobie żarty.
- Do cholery jasnej! Powiesz mi o co Ci chodzi?! – krzyknęła zapominając o dziecku. Chłopak wystawiał jej nerwy na próbę, o co tu mogło chodzić. Kibum poruszył się nie spokojnie w swoim kojcu, ale na całe szczęście nie otworzył swoich drobnych powiek.
- Porozmawiamy jutro – odparł głos w słuchawce tym samym się rozłączając.
- Co za kretyn – skomentowała poprawiając kocyk dziecka tym samym wracając do prac domowych. Mimo iż starała się skupić na obliczeniach to wypowiedź Taemina nie dawała jej spokoju. Nastawiony aby pomóc? O co może chodzić. Nawet go nie zna. [..]
- Ma głos taki jak zawsze – w pokoju panował półmrok, a przez jedno z okien wpadał blask księżyca.
- Czemu sam nie stawisz temu czoła ? – zaproponował brunet który zgodził się na pomoc przyjacielowi. Od paru tygodni zachowywał się dosyć dziwnie. Taemin nie mógł zrozumie jego zachowania. Może był za młody lub po prostu nie chciał tego rozumieć? [..]
Nowy dzień , lekcje jednym słowem – szara codzienność. „Chciałabym, by ktoś mnie czasem odwiedził, porozmawiał, przekonał, że pomimo absurdu codzienności najważniejszy jest fakt istnienia.” Pamiętała te słowa kiedy usłyszała je tydzień przed wyprowadzką swojej matki, kiedy widziała ją po raz ostatni. Czy teraz stawała się właśnie jak ona? Nie zauważyła nawet , że obok z szafek stał brunet. Sooyoung w nerwach zamknęła szafkę wymijając Taemina. Niestety nie było jej to dane, ponieważ chłopak ruszył za nią.
- Kurwa, czego Ty ode mnie oczekujesz?! – niemal krzyknęła, będąc blisko jednej z sal.
- Możemy o czymś pogadać ? – jego mina nie wskazała aby rozmowa była czymś zabawnym w pewien sposób ironiczny ale czego można się spodziewać po osobach których prawie się nie zna?
- O czym chcesz ze mną mówić? O matematyce? Przykro mi. Nie udzielam korepetycji – w jej głosie można było dostrzec nutkę arogancji. Nie miała ochoty z nim rozmawiać, czy on tego nie widział? Znów ruszyła przed siebie aby jak najszybciej zostać sama.
- O Kibum’ie – na imię swojego syna zatrzymała się ściskając swoje dłonie na podręcznikach robiąc na nich drobne wgniecenia. Odwróciła się w jego stronę.
- o kim? – jej twarz stała się nie wykazywać żadnych emocji. Czy on naprawdę wiedział o jej synku czy tylko drwił? A może mówił w ogóle o kimś innym aby ją zdenerwować.
- Już nie wiesz z kim dzielisz swój dom ? – zapytał z dziwnym uśmieszkiem. Sooyoung te słowa uderzał jak siarczysty policzek. Skąd o tym wie? W tej chwili miała ochotę mu strzelić w prosto w twarz nawet bez powodu , po prostu za to , że jest ale zamiast tego z jej rąk wyleciały wszystkie książki. Tae Podbiegł do niej pomagając zbierać książki.
- W takim razie możemy porozmawiać? – dziewczyna była oniemiała całą sytuacją. Ktoś wiedział o jej tajemnicy którą próbowała ukryć. Dzwonek na lekcję zadzwonił , a Sooyoung nadal klęczała na posadce próbując zbierać książki jak zahipnotyzowana.
- Chodź – mimo iż chłopak wyglądał na bardzo słabego z powody swojej drobnej postury był dosyć silny. Pociągnął ją w stronę drzwi, aby jak najszybciej wydostać się na zewnątrz.
- Małe wagary jeszcze nikomu nie zaszkodziły – na jego twarzy staniał uśmiech , mimo tego dziewczyna wyrwała się z jego uścisku pod wpływem racjonalnego myślenia. [..]
- Więc zacznijmy od początku – będąc w parku usiedli na jednej z ławek. Sooyoung położyła torbę i podręczniki obok, aby dać swoim dłonią odrobinę odpoczynku. – Skąd wiesz o Kibum’ie ? – jej wzrok utkwił na twarzy Taemina. Na jego buzi ciągle malował się uśmiech a na czole pojedyncze krople potu.
- O twoim synu? – zapytał spoglądając na jej twarz. –Wiem dużo więcej niż się spodziewasz Sooyoung.
- Do jasnej cholery! Nie rób ze mnie jakieś idiotki ?! Bawisz się ze mną w jakiś zakichane podchody ?! – powoli stawała się coraz bardziej zdenerwowana. Co on w ogóle sobie myślał. Kim on jest.
- Sooyoung , W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca. – kopnął jakiś kamyk odwracając swój wzrok.
- Nie zmieniaj tematu – tym razem nie krzyczała. Babcia nauczyła ją , że krzyk nic nie załatwia wręcz przeciwnie – problem staję się większy i coraz trudniej do wyjaśnić. – Skąd wiesz o Kibum’ie?
- Ode mnie – ten głos mogła poznać wszędzie. To musiała być jakaś fatamorgana. Nie chciała się nawet odwrócić. Nie po to zmieniała swoje życie aby teraz wszystko zmieniło bieg wydarzeń o sto osiemdziesiąt stopni. Minęło wiele miesięcy, ale jej wspomnienia nie zniknęły. Ani te dobre a tym bardziej złe. Przeszłość zachowana w pamięci staje się częścią teraźniejszości. Sooyoung powoli odwróciła się w stronę z której wydobywał się czyjś głos. Był tak samo delikatny i aksamitny gdy powtarzał, że ją kocha i nigdy ją nie zostawi.
- Jonghyun … - tylko tyle udało się jej wypowiedzieć. Po co wrócił? Teraz gdy zamierzała zacząć normalne życie, znów się zjawiał od tak?
- Sooyoung – podszedł do niej dotykając jej policzka. Po jej ciele przeszedł miły dreszcz jak kiedyś. Sooyoung , ocknij się ! Głos w jej głowie przywrócił ją do racjonalnego myślenia. Odepchnęła jego dłoń tym samym wymierzając siarczysty policzek.
- A ty..! – odwróciła się w stronę ławki, na której wcześniej siedział Taemin, lecz niestety już go nie było. Bała się odwrócić w stronę bruneta. Bała się, że nie będzie mogła przestać spoglądać w stronę ciemnych tęczówek.
- Po cholerę mieszasz w moim życiu?! Mało już zrobiłeś?! – krzyknęła. Bała się potoku łez które za parę chwil mogły wydobyć się z pod jej powiek.
- Po prostu coś zrozumiałem. – chcąc podejść do niej bliżej, Sooyoung odeszła kilak kroków w tył. Nie chciała czy tez bała się wybaczyć?
- Daj mi po prostu spokój. – zabrała swoje rzeczy biegnąc w kierunku swojego domu. Jjong stał w osłupieniu, dopiero po czasie kontaktując wszystkie fakty. Gdyby kiedyś się nie bał tego wszystkiego teraz na pewno byli by udaną rodziną. Nieprawdą jest, że czas leczy wszelkie rany. Nie leczy - rozdrapuje. [..]
- Już wróciłaś ? – z kuchni wyszła opiekunka trzymając Kibuma na swoich dłoniach.
- tak, źle się jakoś poczułam – odparła zostawiając trobe na podłodze, tym samym biorąc swojego syna na ręcę, obejmując je mocno , jakby bała się, że może je stracić.
- Oh Ha Ni, wiesz że Cię szanuję i lubię. Jesteś jedyną bliską dla mnie osobą. Traktuje Cię jak swoją matkę – odparła ściskając dłoń starszej kobiety.
- Tak wiem Sooyoung. – pogłaskała ją po głowie. Dziewczyna się poczuła jak małe dziecko które cieszy dotyk swojej matki.
- Ha ni, mogę mieć do Ciebie drobną prośbę? – spoglądając na twarz kobiety ujrzała , ze kiwnęła twierdząco głową w geście zgody.
- Mogłabyś zadzwonić do szkoły i zwolnić mnie z tego tygodnia zajęć? [..]
Sooyoung cieszyła się, że ten tydzień mogła spędzić tylko ze swoim synem. Cieszyła ją każda chwila z nim. Leżąc na łóżku razem z dzieckiem wyciągnęła jedną z książek dla dzieci aby przeczytać parę linijek do snu Kibum’owi.
-„Prosiaczek idący w tyle za Puchatkiem wspiął się na paluszki i szepnął:
- Puchatku.
- Co Prosiaczku? - odrzekł Puchatek biorąc Prosiaczka za rękę.
- Nic. Chciałem się upewnić, że jesteś.” – ten fragment przypominał jej dni w których była razem z Jjong. Tyle razy jej obiecywał, że zawsze z nią zostanie że nigdy jej nie opuści. Marzenie o czymś nieprawdopodobnym ma swoją nazwę. Nazywamy je nadzieją. [..]
W jednej z ławek siedział samotnie brunet zastanawiając się nad jedną rzeczą: czemu teraz nie siedzi obok niego dziewczyna która była a raczej jest miłością jego przyjaciela. W klasie panowała straszna cisza. Dało się usłyszeć nawet latanie muchy. Te chwile przerwał odgłos otwieranych drzwi.
- przepraszam , mógłbym poprosić na chwile Lee Taemina ? – brunet spojrzał w stronę drzwi w których stał Jonghyun najwidoczniej czymś poddenerwowany. Nauczycielka pozwoliła mu wyjsc dosłownie na chwilę.
- Co się dzieje hyung ? – spojrzał w stronę opierającego się przyjaciela. Już nie widział tego samgo Jonghuna z którym mieszkał. Nie tylko on zauważył jego dużą zmianę. Do nie dawna było roześmiany, gadatliwy , był duszą towarzystwa. Teraz stał się ponurakiem , od kiedy zauważył na ulicy Sooyoung wraz z wózkiem nie mógł przestać o niej myśleć. Dopiero po jakimś czasie postanowił wyjawić prawdę najmłodszemu przyjacielowi z zespołu.
- Co ja mam teraz zrobić? – Jjong była na skraju załamania.
- Nie wiesz co to gumka hyung? Nawet w podstawówce tego uczą – Taemin odkąd doszedł do zespołu stał się bardziej pewny i czasami był zbyt wygadany.
- Nie dobijaj mnie. Ja naprawdę chcę wrócić czas – kopnął w jedną z szafek która stała najbliżej jego. Teraz najbardziej chciał odzyskać to co stracił rok temu.
- hyung, życie nie ustaje w zadziwianiu nas ironią. – Jjong zmierzył jedynie przyjaciela wzrokiem – po prostu poproś o adres w sekretariacie. Masz przecież jakiś swój urok [..]
- No to kochany idziemy się przejść ? – uśmiechnęła się w stronę dziecka wsadzając je do wózka. Wychodząc z domu zauważyła, że pogoda jej sprzyjała. Przypomniały się jej słowa Hani kiedy pierwszy raz ja spotkała „Musisz odnaleźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem.” Jej nadzieją była szansa na lepsze życie, wychowanie syna na porządną osobę. Gdyby ktoś zapytał ją jakie jest jej najgorsze wspomnienie? Na pewno nie powiedziałaby że spotkanie Jonhyuna, chodź sama nie wie dlaczego. Najbardziej nienawidziła swojego ojca. Kiedy opuściła ich jej matka wiele razy powtarzał jej, że cokolwiek będzie się działo on zawsze będzie stać przy jej boku. Ale gdy dowiedział się o ciąży natychmiast kazał się jej wynieść. Jednak nie do końca została sama. Mieszkała z babcią do czasu jej śmierci. Przed jej odejściem powiedziała dla niej bardzo ważne zdanie „Jak człowiek się kogoś boi, to go nienawidzi, ale nie może przestać o nim myśleć.” Gdy odeszła jej babcia najbardziej potrzebowała właśnie jego, Jonghyun’a. Na jej policzku pojawiła się jedna pojedyncza łza którym szybki ruchem zmazała ze swojej twarzy.
- Sooyoung , proszę porozmawiajmy – na jej ramieniu spoczęła czyjaś dłoń. Nigdy nie zapomni tego głosu. Był aksamitny i łagodny.
- A mamy jeszcze o czym ? – spytała wstając z ławki na której przed chwilą usiadła.
- Sooyoung proszę… - jego wzrok nie zmienił się zbyt. Jego oczy nadal posiadały ten blask który Sooyoung kochała. Na jej kurtce pojawiały się pojedyncze krople deszczu.
- Cholera. Zaczyna padać więc chyba nie porozmawiamy – gdy chciała się wycofać ale jego głos ją powstrzymał.
- Chodźmy na chwilę do mnie. Jak przestanie padać a ty mnie wysłuchasz zrobisz co uznasz za stosowne. – Sooyoung przez chwile się wahała ale gdy deszcz zaczął padać coraz intensywniej bała się , że Kibum może się rozchorować.
- masz szczęście [..]
Dochodząc do dużego domu Jjong pomógł jej odstawić wózek , gdy dziewczyna wzięła chłopca na swoje dłonie. Wchodząc do środka jej wzork przykuł duży bałaganw salonie gdzie spoczywała dwójka nie znajomych jej osób wraz z Taeminem.
- ocho , nasz Jonghyun znalazł sobie wreszcie jakąś panienkę – odparł uradowany chłopak co chwilę poprawiając sobie włosy. Sooyoung przytuliła mocniej do swojej piersi syna idąc za Jonhyung’iem.
Będąc w jego pokoju można było dostrzec idealny porządek. Od zawsze dbał o czystość, był jednym słowem pedantyczny. Położyła Kibum’a delikatnie na łóżku nakrywając go szczelnie kocykiem. Jjong podszedł do dziecka, stojąc jak zahipnotyzowany. Dotknął małej dłoni chłopca lekko się bojąc jakby był porcelanowa laleczką. Sooyoung spojrzała po pokoju dostrzegając na jego szafce nocnej ich stare zdjecie. Wzięła je do swoich dłoni, a w jej sercu otworzyły stare wspomnienia.
- Nadal to masz ? – spojrzała w stronę chłopaka. Była zaskoczona całym tym rysunkiem. Kibum śmiał się trzymając Jjonga za nos swoimi drobnymi rączkami, na co Jonghyun nawet nie protestował. Było to uroczy widok, ale dlaczego Kibum nie będzie go pamiętać. Przecież to mogła być jedyna taka chwila, ich wspólna. Na twarzy Sooyoung pojawiła się mała łza. Jonghyun spojrzał w jej stronę.
- Sooyoung ja wiem co zrobiłem i naprawdę tego żałuję. – przez chwilę stał wpatrując się w dziewczynę jak w obrazek. Bał się zrobić jaki kol wiek ruch. Wiedział, ze dziewczyna przechodziła przez to wszystko sama, bez niczyjej pomocy.
- Gdy odczuwamy brak samych siebie, wszystkiego nam brak – oczy dziewczyny wreszcie zdecydowały się spojrzeć w stronę chłopaka. Można było w nich ujrzeć ból, tęsknotę i strach. Strach przed nieznanym. Jonghyun po chwili wahania zdecydował się na ten jeden krok. Przytulił mocno do siebie dziewczyne. Chociaż odwzajemniła jego uścisk. Po chwili poczuł jej drobne dłonie zaciśnięte w pięść która biły go w klatkę piersiową.
- Wiesz ile wycierpiałam?! - jej słowa odbijały się z wielkim bólem. Miała prawo cierpieć , dobrze to wiedział.
- Sooyoung, ja Cię kocham – dziewczyna odsunęła się od niego. Spojrzała na niego zapłakanymi oczami.
- Już raz mi to mówiłeś, pamiętasz ile razy zapewniałeś mnie o swojej miłości? – zapytała wciąż nie spuszczając wzroku.
- ja Cię naprawdę kocham – spojrzał w stronę gawożącego dziecka.
- pocałuj mnie. Pocałuj mnie jeśli naprawdę mnie kochasz – jej głos był spokojny mimo, iż w głosie można było znaleźć nutę strachu przed przyszłością. Jjong spojrzał na nią. Powolnym krokiem podszedł do niej nie spuszczając z niej wzorku. Zbliżając swoją twarz do jej czuł jej przyspieszony oddech i szybszy rytm serca. Jej usta były takie same jakie je pamiętał. Dobrze wiedział, że właśnie za nią tęsknił i ją pragnął przez tak dłuższy czas. Pocałunek przerodził się z delikatnego w bardziej namiętny tym samym zachłanny. Jonghyun zahaczył się o dywan tym samym lądując z nią na kanapie, nie przestawiając na pocałunku. Gdy Sooyoung odchyliła się aby spojrzeć.
- naprawdę mnie kochasz? – w jego oczach pojawił się błysk a na jego twarzy pojawił się drobny uśmiech.
- naprawdę Sooyoung. I nigdy Cię nie zostawię.
3 lata później.
- Kibum uważaj bo się wywrócisz. – brunetka krzyknęła w stronę biegającego dziecka.
- tatuś i wujek ! – mały chłopiec rzucił się w stronę wysokiego mężczyzny biorąc swojego syna na dłonie.
- Uważałeś dziś na mamusie i siostrę? – zapytał Jonghyun całują dziecko. Postawił go na ziemi podchodząc do swojej żony. Złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Gdy mógł wreszcie się od niej oderwać objął ją w pasie dotykając jej dużego brzucha w którym chowała się Tiffany.
- Jaka z was szczęśliwa rodzinka. Aż pozazdrościć – Taemin wziął Kibuma na ręce przybijając z nim piątkę.
- Już nie długo Ty też zostaniesz szczęśliwym tatą – Jonghuyun posłała przyjacielowi szeroki uśmiech, nadal będąc przytulony mocno do swojej wybranki którą mógł stracić i na pewno nie żył by tak szczęśliwie jak teraz. Jeśli szczęście się do nas uśmiecha, to trzeba z tego korzystać i starać się mu dopomóc, tak jak ono pomaga nam.