Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
I. Żegnaj stary Kibumie

I. Żegnaj stary Kibumie

23.02.11
Są dni w których chcesz zapomnieć o swoim istnieniu. Czasami wolimy stać w cieniu przy blasku jarzącej się gwiazdki. Czasami tak trudno nam się podnieść po upadku - tak często brak nam sił. Zaczynamy uważać, że nasza praca idzie na marne. Tak się właśnie czuję, gdy patrzę na Jonghyuna. Zawsze uśmiechnięty, ma świetny głos, dobrze wygląda - czego mogą chcieć więcej fani? Moja pasaj zanikła wraz z naszym debiutem przy jego boku. Znika jak pękniecie bańki mydlanej. Tak często pragnę aby go nie było.


05.04
Myślałem, że nic nie spotka mnie dobrego. Jednak tak bardzo się myliłem. Moje szczęście nazywa się Yeonrin.  To właśnie dziś spotkałem ją w jednym z barów topiąc swoje smutki a alkoholu. Jednak nie była kolejną zwykłą pustą dziewczyną. Nie była nawet człowiekiem. Myślałem, że takie rzeczy dzieją się tylko w bajkach. Życie jest bardziej mylące niż myślałem.


25.05
Kocham ją. Jest moim słońcem podczas pochmurnego dnia. Oddałbym za nią wszystko. Nawet życie. Tak się stanie za kilka dni. Stanę się jednym z jej rasy, stanę się nieśmiertelny. To nie tylko będzie początek naszej miłości, lecz początek mojego powrotu. Żegnaj stary Kibumie. Żegnaj Jonghyunie [..]


Mijały dni, tygodnie , miesiące. Key już od paru miesięcy nie był człowiekiem, a jego serce przestało bić. Był zadziwiająco silny. Kto by pomyślał, że może się taki stać skoro całe życie był bardzo słaby, słabszy od Taemina. Pewnego razu Yaeonrin przyprowadziła go do ich siedziby. Nie spojrzała ani razu na niego. Czuł się dziwnie.
- Czemu mnie ignorujesz? Przecież... - dziewczyna wybuchła śmiechem.
- Jesteś głupszy niż myślałam. Musiałam znaleźć kogoś na miejsce starego wysłannika Henrego. A że ty się napatoczyłeś..- prychnęła - ... właź - Kibum wszedł do pokoju w którym panował totalny chaos. Spojrzał na biurko przy którymś siedział wysoki mężczyzna.
- Witaj Kibum [..]
Nie podobało mu się to, że musiał z Yeonrin udawać rodzeństwo tylko po to aby mogła się pozbyć Jonghyuna. Mimo, że pragnął aby go nigdy nie widzieć, a tym bardziej słyszeć nie chciał dla niego takiego końca. Stojąc obok jednej z klas zauważył wychodzącą dziewczynę która jak widać poznała już Junghyunga. Podszedł do niej z Tae.
- Ej siostra. Miałaś z nami teraz jechać. Obiecałaś. Teraz ja się tobą opiekuję - odparł do niej opierając się o jedną z szafek ze swoim ironicznym uśmiechem. Nie minęła chwila a przygwoździła go do niej. Ponieważ była od niego starsza, jej siła była o wiele większa.
- Chyba ktoś Ci naprawdę porządnie tej firmowej buźki nie obił co Kibum?  - Key jedynie uśmiechnął się ironicznie wymawiając nie słyszalnie "suka" . Gdy dziewczyna go puściła, wyminęła go. Spojrzał na nią z pogardą. Mimo, że niegdyś ją kochał teraz uważał ją za zwykłego robaka, który był jednym z tych które zabijały swoim jadem.
- Nie zła siła. Jesteś pewny, że jesteście spokrewnieni?
- Zamknij się Taemin - nie odrywając od niej swojego wzorku zacisnął pięść - chodź - udali się w stronę szkolnej stołówki. Rozejrzał się pod dużej sali w poszukiwaniu swojego przyjaciela.
- Gdzie Jonghyung? - odezwał się spoglądając w stronę jedzącego Minho.
-  Siedzi w kozie. Znów się spóźnił. Dobrze wiesz, ze kobieta od koreańskiego go nie lubi - nie odrywając swoje go wzroku gazety zaczął się krztusić -  Kurwa, kolejne morderstwo - spojrzał w stronę przyjaciół - czemu policja nic nie robi? - Kibum nie odezwał się ani słowa. Jak w końcu policja miała powstrzymać wampiry, które w każdej chwili mogły wbić swoje kły w ich szyje ? [..]
Wracając do domu Kibum nie odezwał się ani słowem. Miał ochotę zabić Yeonrin za to wszystko co mu zrobiła. Przez nią stał się takim samym skurwysynem jak ona. Z dnia na dzień potęgowało w nim chęć zabijania. Nie raz w nocy chciał wstać i tak po prostu wejść do pokoju Jjonga i dźgnąć go parę razy nożem, a potem wypić jego krew, by się wzmocnić a na koniec niby nic położyć się spać. Ale wciąż tak jakby siedziała w nim cząstka człowieka, mimo że parę miesięcy temu stracił duszę i swoje serce.
- Key, dojechaliśmy - z transu wybiła go dłoń Minho, który machał przed jego twarzą.
- Weź mój plecak, muszę coś jeszcze załatwić - podał Choi swój plecak idąc w kierunku domu Yeonrin. Musiał czegoś poszukać aby odkryć dlaczego taka się stała [..]
Było to już któreś pudło z kolei. Nic nie warte fotografie, gazety, książki.
- Przecież kurwa, musi coś być  - rzucając kolejnym kartonem zaczął oddychać coraz szybciej. Gdy wstał z podłogi dostrzegł małą kartkę.
" tak bardzo się boję. On znów tej nocy przyszedł do mojego pokoju. Boję się mojego brata. Mimo, że mam 16 lat nie potrafię się mu sprzeciwić. Boję się go. To on zajmował się mną od samego dzieciństwa, a teraz twierdzi że muszę spłacić dług. Niech mi ktoś pomoże.."
Był to fragment wyrwanej kartki z pamiętnika. Obok leżała kolejna kartka. Tym razem wycinek z gazety. Była bardzo stara, ale z łatwością mógł przeczytać tytuł "Tajemnicza śmierci 26-latka. Jego siostra osierocona. Nie wiadomo gdzie zniknęła" - czyli to musiałoby to. Henry musiał o tym wiedzieć szukając kolejnej ofiary. Usłyszał głos otwieranych drzwi. Zabrał ze sobą kartki wychodząc przez okienko w piwniczce. Dochodząc do drzwi usłyszał radosny śmiech Jonghyunga. Wchodząc do środka stanął przy jednej ze ścian podsłuchując jego rozmowę wraz z ich liderem.
- Zaprosiłem ją jutro na nasz koncert. Jest naprawdę super dziewczyną. Nie jest taka jak inna, naprawdę.
- Nie strać tej szansy stary - Kibum uśmiechnął się do siebie zwycięsko. Mógł pozbyć się dwóch osób naraz, nic nie robiąc. Czy życie nie jest piękne? [..]
Przed ich koncertem zakradł się do domu Yeonrin. Stanął w koncie przyglądając się jej idealnym kształtom za które dał z siebie zrobić tego kim teraz jest.
-Ty naprawdę tak na serio chcesz się nim zająć, że aż tak się szykujesz? - prychnął ironicznie. Dla niego też tak się stroiła. Teraz wiedział dlaczego. Spojrzał w stronę lustra w którym ukazywał się jej ironiczny uśmiech.
- Nie uprzedzali cię, że należy pukać zanim wejdziesz?
- Nie rozśmieszaj mnie - zaśmiał się głośno. - nie zachowujesz się jak wampir , lecz jak zwykła ladacznica - w tym momencie poczuł, że zostaje przygwożdżony do ściany. Jakoś mu to nie przeszkadzało. Spojrzał na jej usta które w tej chwili miał ochotę musnąć swoimi. Dopiero jej głos pozwolił mu ocknąć się z całej tej sytuacji.
- Wiesz co Kibum? Myślałam, że cię nawet polubię wiesz? Mimo, że dopiero parę miesięcy temu stałeś się tym kim ja. Myślałam, że zacznę cię nawet akceptować. Ale wiesz co? Prędzej pokocha cię kołek i twoje szczątki które będą rozrzucone wszędzie - puściła go. Gdy chciał ją zaatakować poczuł znów jej uścisk.
- Tobie się chyba ta wizja naprawdę podoba co? Kołek, zdechłe ciało sponiewierane przez psy - wysyczał przez zaciśnięte zęby - nie zapominaj kto ma tu więcej siły gówniarzu. Wypieprzaj na koncert! - nigdy tak się do niego nie odezwała. Czuł się teraz jak śmieć. Czuł się oszukany. I to przez kogo? Przez zwykłą pannę do towarzystwa. Prychnął ironicznie wychodząc za drzwi jej pokoju, gdy po chwili usłyszał rozbijający się wazon. Jego słuch był wyostrzony bardziej niż u innych wampirów, za co czasami go nie nawiedził Teraz jednak usłyszał to co kiedyś chciał usłyszeć, coś co chciał usłyszeć wraz po przemianie " I ja myślałam, że cię pokocham. Jaka byłam głupia  "
- Ja byłem głupi, że w ogóle cię poznałem [..]
Kibum siedział w garderobie patrząc na wyświetlacz telefonu, nie zważając na zachwyt swojego przyjaciela. Irytowało go chwalenie Yeonrin przed resztą grupy.
- No stary. Czyżbyś się zadłużył?
- Możliwe, ale nie jestem pewny. Znam ją dopiero dwa dni. Ale jest inna niż wszystkie. Wie czego chce - Jonghyun usiadł na kanapie obok Onew
- Musisz się jej trzymać Jonghyung. Widzę, że dobrze na ciebie działa, a to już coś
- Szkoda, że nie wiesz jaka jest - mruknął do siebie Kibum.
- Mówiłeś coś Key? Wiem, że nie lubisz własnej siostry, ale przecież ona jest wspaniała. Jest jak...-  Kibum nie wytrzymał. Rzucił telefonem w kont podchodząc w stronę Jjonga.
- Jeśli zaraz się nie zamkniesz z tym chwaleniem to już nie będziesz miał tak wspaniałej gęby - wysyczał przez zęby, odchodząc z powrotem na swoje krzesło. Cała grupa patrzyła na niego w wielkim zadziwieniem i wielkiej ciszy które przerwało pukanie do ich garderoby.
- Proszę - odezwał się Onew który ocknął się z całej tej sytuacji która przed chwila miała miejsce.
- Cześć wszystkim - do pokoju weszła Yeonrin sztucznie się uśmiechając.  
- Oo przyszłaś? - Jonghyun podszedł do niej witając się pocałunkiem w policzek. Kiedy to zauważył Kibum zacisnął swoją pięść na pierwszym lepszym przedmiocie.
- Myślałem, że nie przyjdziesz.
- Chyba nie myślałeś, że nie dotrzymam obietnicy, prawda? Może i jestem buntownikiem ale obietnice potrafię dotrzymać - uśmiechnęli się do siebie.
- Zaczekasz po koncercie? Pójdziemy się przejść?
- Jasne, ale nie będziesz zmęczony?
- jasne, ze nie..
- Za chwilę zaczynamy - do garderoby wszedł operator.
- Do zobaczenia potem - Kibum podniósł się jako ostatni zostając jeszcze chwilę w garderobie sam na sam z yeonrin.
- Wiesz, że jesteś wredną suką? - mimo, że chciał zemsty na Jonghyungu ciężko było mu się pogodzić, ze to właśnie ona miała go zabić nawet mimo tego, że właśnie on sam zaproponował jej osobę.
- Miło mi to słyszeć Kibum. Szkoda, że wcześniej mówiłeś mi co innego  
- Jest mi go szkoda...- gdy chciał dokończyć swoje zdanie do garderoby wszedł operator znów go pospieszając. Gdy skierował się do drzwi usłyszał jej ironiczną wypowiedź.
-  To tylko człowiek Kibum. Kruchy robak który nic nie znaczy
- Ty naprawdę nie masz serca. Nie wiem co mnie do ciebie pchało [..]
Na scenie targało nim wiele emocji. Denerwował go wzrok jakim patrzył Jjong na dziewczynę, to jak się zachowywała. Gdyby nie chciał być profesjonalistą dawno by to rzucił. Cieszył się kiedy skończyli swój występ. Wchodząc do garderoby wystukał treść sms:
- " Naprawdę zamierzasz go zabić?" - zabrał swoje rzeczy wychodząc z ich garderoby. Nie odczytał wiadomości ponieważ Jonghyun już ruszył z nią w kierunku drugiego wyjścia.
- Hyung? - gdy chłopak się odwrócił spoglądając w jego kierunku odparł - uważaj na siebie - ruszył w kierunku busa wyciągając z kieszonki swój telefon
- " Chyba mnie znasz. Ja zawsze dotrzymuje obietnic. Miną te 4 miesiące i stanie się coś gorszego niż z tobą"  - włożył go z powrotem. Teraz żałował, że właśnie ją zaproponował aby zabiła Jonghyunga. Powinien to sam zrobić. Spojrzał w okno. " Zrobię to. Zrobię to za nią." [..]
Mijały, dni tygodnie. Każdego dnia słyszał jaka to Yeonrin jest wspaniała. Podczas rozmowy  Jonghyunga z Onew po prostu nie wytrzymał. Na słowa "Kocham ją" rzucił szklanką o ścianę powodując, że zmieniła się w małe kawałki. Wyszedł z kuchni kierując się w stronę wyjścia. Chodził nie wiadomo w jakim celu. Jego nogi zaprowadziły go do ich siedziby,
- Czekałem na ciebie Kibum - spojrzał w stronę małego okna z którego wystawała twarz Henrego. [..]
- Powiedz mi coś o sytuacji.
- No więc wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. Jonghyung wspomniał dziś, że ją kocha. Czego chcieć więcej - zacisnął swoją pięść.
- Czyli wszystko idzie lepiej niż sobie wyobrażałem. Zawiadom Rin, że macie się zjawić jutro z samego rana. Mamy do pogadania. Możesz już iść. Widziałem, że musisz coś przemyśleć - Kibum ukłonił się. Kiedy miał chwycić za klamkę odwrócił się w  stronę mężczyzny.
- Henry, dlaczego kazałeś mnie Yeonrin przemienić?
- Ja? Ona sama nalegała na to. Jeden więcej czy jeden mniej z nas co to za różnica - prychnął pod nosem - w każdym bądź razie ja nic jej nie kazałem [..]
- Czyżby jakiś problem?  prychnął gdy zauważył, ze wróciła do domu.
-  Och stul pysk Kibum. Czemu ja cię z dnia na dzień nienawidzę coraz bardziej? Czemu gdy tylko cię widzę mam ochotę przebić cię kołkiem co? - gdy skierowała się w stronę schodów przywarł ją do ściany. Czasem miał ochotę zabić ją za te wszystkie kłamstwa, za to kim jest.
- Dlaczego tego nie zrobisz? - nagle poczuł mocny ból w krzyżu kiedy rzuciła nim a potem przygwoździła do podłogi.
- Może dlatego, że lubię emocje? Ty mich nie dajesz- pościła go - a teraz wypieprzaj.
- Jutro mamy być u szefa - podniósł się z podłogi kierując się w stronę swojego domu. Nie miał ochoty patrzeć na nią. Chciał pobyć sam. Chciał znów być człowiekiem. Chciał znów być starym Kibumem. [..]
- Cieszę się, że twoje działania idą po mojej myśli - mężczyzna usiadł na biurku mając dobry widok nie siedzących pracowników - cieszę się Kibum, że powiedziałeś mi że ten nic nie warty Jjong  nic nie wiedząc zakochał się w naszej Rin.
- Całymi dniami mówi tylko o niej. Myślałem, że gorzej sobie poradzi - Kibum uśmiechnął się łobuzersko. Podejrzewał, że ona sama mogła się w nim zakochać. Chciał sprawić jej jakiś ból który ona sprawiała mu każdego dnia.
- Sprzedawczyk, własny przyjaciół ah! - wysyczała przez zaciśnięte zęby.
- Cieszę się, że Kibum zaproponował Twoją osobę. Nigdy bym na to nie wpadł - Yeonrin spojrzała na Key.
- Dlatego chciałeś abym cię przemieniła! Chciałeś pozbyć się problemu, ponieważ nigdy nie potrafiłeś mu dorówanć. Wiesz kim jesteś?  - wstała zaciskając swoje pieści - jesteś zwykłym skurwysynem. Trzeba takich tępić jak robaki - poczuł, że któryś raz z kolej zostaje przygwożdżony do ściany - nie wiem co ja w tobie widziałam. Zapłacisz mi za to! - niemalże krzyknęła ukazując swoje śnieżnobiałe kły. Był gotowy na ostateczną śmierć. Dość czasu gdy zauważył, że Yeonrin odsunęła się od niego mając czerwoną plamę krwi na śnieżnobiałej koszulce.
- Chcesz kolejnego zabić? Czy ty nie masz manier?! - krzyknął ich szef.
- Dobrze wiesz, że mnie się łatwo nie pozbędziesz.
- Załatwisz swoje prywatne sprawy kiedy indziej. Póki co zajmij się Jonghyungiem. Nie masz prawa się w nim zakochać. Dobrze o tym wiesz - kiedy odwrócił się rzuciła kołkiem w ścianę powodując upadek obrazu.
- Niezły cel. Na nic innego cię nie stać? - prychnął Kibum.  jednak po chwili tego pożałował ponieważ chwilę potem został zraniony w ramię. Syknął cicho z bólu odrzucając kawałek drewna na bok.
- Trochę za późno mnie o tym informujesz - gdy to usłyszał stał patrząc na nim tępym wzorkiem. Zachciało mu się ryczeć a jednocześnie krzyczeć. Czyli ona kocha Jonghyunga. Tak jak kiedyś kochała niby jego. Zabrał swoją kurtkę wychodząc z budynku. Dobrze wiedział, że ona go nie zabije. Zrobi to on. [..]
Siedział w domu razem z Taeminem i Minho,którzy grali w jakieś durne gierki. Musiał sobie wszystko z nią wyjaśnić. Chciał jej powiedzieć, że nie musi się głowić. Chciał jej powiedzieć, że on się wszystkim zajmie.
- Wychodzę - wyszedł na podwórko. Od dawna nie korzystał z szybkiego kroku który mógł go zaprowadzić do jej pokoju w  3 sekundy. Teraz to zrobił, lecz bardzo tego pożałował. Zastał ich w jedno znacznej sytuacji. gdy padło jego imię, prychnął lekceważąco:
- Mówisz o mnie?
- Złaź na dół  - nie miał ochoty patrzeć na nich, przynajmniej w takiej sytuacji. Zszedł na dół siadając na jednym z  wolnych foteli. Nie musiał długo czekać, za nim właścicielka mieszkania zaszczyciła go swoją obecnością.
- Czego dziecię chce?
- Niczego. Jeśli ty tego nie zrobisz, zrobię to ja. Mam ochotę żyć - Yeonrin parsknęła śmiechem - nie żyjesz od kilku miesięcy. Ja od ponad 100 lat. O czym ty bredzisz? - zaśmiała się głośno - wynoś się. Czemu gdy ja dobrze się bawię zawsze kończy się na widoku twojej osoby -  Kibum nie miał ochoty dłużej jej słuchać, dlatego wyszedł z jej domu. ta wizyta spowodowała, że chęć mordu na przyjacielu rosła coraz bardziej [..]

Mijały dni. Kibum nie odzywał się prawie do nikogo. Przez cały czas przesiadywał samotnie w swoim pokoju. Czytał stare wpisy w swoim pamiętniku. Ostatni pochodził z dnia jego przemiany.

27.05.
To właśnie dziś stanę się wampirem który już zawsze będzie mógł żyć przy jej boku. Tylko to mnie uszczęśliwi. Nawet nie patrzę na Jjonga. W końcu jesteśmy przyjaciółmi. Każdy z nas jest w czymś dobry. Przez te dwa dni minęła mi chęć pozbycia się go kiedy stanę się wampirem. Jedyne czego chcę to być na zawsze z nią ...


- kretyn... -rzucił zeszytem w szafkę trafiając w szklane naczynie które rozbiło się na milion drobnych kawałeczków.
- Ale jak w ciąży? - miał wyostrzony słuch co pozwalało mu usłyszeć nawet najmniejsze szmery w odległości jednego kilometra.
- Dałaś mi największe szczęście. Nie masz za co mnie przepraszać  - Kibum zacisnął swoją pięść. Gdyby nie Yeonrin naprawdę zaczął by go lubić.  Podszedł do lustra spoglądając w swoje odbicie.
- jesteś skończonym kretynem Kibum. Nigdy nie zaznasz szczęścia. Jesteś zwykłym potworem - westchną - ale skoro taki jestem to nie Rin go zabije tylko ja - w tym samym czasie lustro zmieniło się w kawałek układanki rozbitej pod wpływem uderzenia.
- Tylko kilka dni [...]
Dni dłużyły się nie spodziewanie szybko. Jego radość była bardzo wielka aż nastał ostatni dzień. Dzień w którym miała go zabić. Wiedział, że tego nie zrobi. Minho, Taemin i Onew wyjechali kręcić swoje programy a oni zostali we dwójkę. Schował pod koszulą nóż i drewniany kołek w razie gdyby yeonrin odwiedziła ich nie spodziewanie. Gdy stał obok schodów zauważył, że w ich domu zawitała właśnie ona. Zaklną pod nosem.
- Jong muszę coś ci powiedzieć. Ja jestem.. - gdy usłyszał jej wypowiedź szybko zjawił się u jej boku odrzucając ją na ścianę obok. Nie mogła mu powiedzieć kim są. Nie teraz. Gdy Jonghun chciał coś powiedzieć, pomóc jej Kibum złapał go za szyję przyciskając do ściany.
- To jest moja sprawa! - key spojrzał w jej kierunku. Mimo, że minęło zaledwie parę dni jej brzuch ukazywał walory przyszłej matki.
- Właśnie widzę. ładny brzuch Yeonrin. Ciekawe co powie szef kiedy dowie się się, że jesteś w ciąży tym robakiem.
- Robakiem? Key my się przyjaźnimy - odparł Jonghyun próbując wywinąć się z uścisku Kibuma. ten głośno się roześmiał.
- Nie rozśmieszaj mnie.
- Kibum, zostaw go do cholery! I tak zginiesz! Myślisz, że henry ci odpuści jeżeli zabijesz i mnie?
- Ciebie? kto o tym mówił. ja .. - w tym czasie poczuł ból który spowodował mocny odrzut w tył przez wampirzycę.
- Nie jestem człowiekiem. Jonghyun , ja jestem wampirem i miałam Cię zabić. Nie mogę tego zrobić rozumiesz?! - nie wytrzymał. Wyciągnął za paska drewniany kołek trafiając prosto w serce Yeonrin.
-  Ile razy to ty miałaś przebić mnie kołkiem? jednak ci  się nie udało - wymusił ironiczny uśmiech. Zabił miłość swojego życia, o którą chciał zawsze walczyć a teraz widział jak umiera z jego rąk. Spojrzał w stronę Jonghyuna który był całą sytuacją przestraszony jak sześcioletnie dziecko.
- Teraz twoja kolej - Kibum skierował się w stronę Jonghyuna który nic nie zrobił tylko stał jak głupi patrząc się w kołek wbity prosto w serce Yeonrin - żegnaj przyjacielu - gdy chwycił za nóż ciało jego przyjaciela upadło bezwładnie na podłogę. Nie wiedział dlaczego tak się stało.
- Witaj Kibum.
- Henry? -Kibum upuścił nóż z rąk czując przeszywający ból - co jest? - spojrzał na niego.
- Nikt nie kazał ci zabijać ich obu - pochylił się nad nim - jeszcze kiedyś otrzymasz swoją szansę. A teraz ...- za pleców wyjął drewniany kołek na który Key spojrzał z przerażeniem w oczach.
- Chcesz mnie zabić?
- Nie. Sam to zrobisz - prychnął wkładając w jego dłonie kawałek drewna. Henry miał nie wiarygodną moc dlatego potrafił manipulować innymi.
- Do zobaczenia Kibum - po chwili przedmiot znalazł się prosto w sercu Kibuma powodując, że już nic nie pamiętał [..]
- Key wstawaj śpiochu! - Kibum otworzył powoli oczy spoglądając na twarz Taemina - 5 minut - wymamrotał.
- Nie ma 5 minut hyung! - dostał poduszką - won pod prysznic bo śmierdzisz! Masz 30 minut - key przeklną pod nosem kierując się w stronę łazienki [..]
Kiedy miał wychodzić ubrany ze swojego pokoju dostrzegł białą karteczkę.
- " Gra zaczyna się od nowa. Nie długo znów wszystkiego się dowiesz. DO zobaczenia Kibum. Z poważaniem Henry " - wracały do niego zamazane obrazy. Krew, Jonghyung, jakaś dziewczyna którą widział przez mgłę, wampiry, chęć zabijania.
- Kibum, już zawsze zostaniesz tym kim jesteś - chłopak bardo szybko się odwrócił dostrzegając twarz wysokiego mężczyzny.
- Niedługo gra znów się rozpocznie - mina z przestrachu z sytuacji przerodziła się w uśmiech łobuzerski a jego tęczówki stały się całe czarne.
- Już niedługo. Czas to skończyć Henry - podali sobie dłonie na znak, że znów wrócili do współpracy a gra znów się rozpoczęła. [..]


Głosuj (1)

bbling1232 21:12:24 15/01/2011 [Powrót] Komentuj


Ten twój zUy Key jest fascynujący:)
Nimue 17:33:31 16/01/2011
zalogowany | http://panna-nimue.wjo.pl/ IP: zalogowany

Ej! Nie zawsze może być idealnie.
Miałaś gorszy dzień i tyle.
Jesteś tylko człowiekiem :)
Lilyth 15:57:18 16/01/2011
zalogowany | http://lilyth.blog4u.pl/ IP: zalogowany

Ej! To tylko testy !
Głowa do góry :)
Lilyth 14:19:57 16/01/2011
brak hosta | brak www IP: 87.204.174.46

OJ! To nie dobrze :/
Przechodzisz to co ja ostatnio.
To nie jest fajne :/
Lilyth 13:11:57 16/01/2011
zalogowany | http://lilyth.blog4u.pl/ IP: zalogowany

czemu zawieszona ??
Lilyth 12:22:45 16/01/2011
zalogowany | http://lilyth.blog4u.pl/ IP: zalogowany

Eh... co ja mam napisać ?
Słowa :"super" czy "rewelacja", są chyba już za bardzo oklepane :/

Podobało mi się jak jasna cholera.
Tylko to mi przychodzi do głowy.
Ciemna stron Key jest boska :D
Lilyth 12:10:03 16/01/2011
zalogowany | http://lilyth.blog4u.pl/ IP: zalogowany