Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Nothing's Over Cz.2

Nothing's Over Cz.2

Autor: Bbling1232 ( Saisha )
Tytuł: Nothing's Over  Cz. 2
Data: 15.03.2011
Song:
*Epik High - Run

* 2NE1 - go away

Notatka: Hmm dodam ją na uczczenie długie i ciężkiego  tygodnia. Nie mam co się obawiać o testy, chyba że angielski ale chyba tak źle nie poszło. Ale do 12,14,14 kwietnia muszę kuć więc kolejna część a zarazem ostatnia pojawi się tu po testach, więc uprzedzam...

Już nie przedłużam.

Miłego czytania :)

 

Minęły kolejne dni. Taemin chodził z podbitym okiem. Nie wiedział dlaczego kiedy obudził się w dużym bólem głowy, jego twarz zdobił duży siniec.
- Taemin, przyszedł list – Lee siedział nad notatkami , kiedy do jego pokoju wszedł Heechul. Taemin wziął go w dłonie dokładnie oglądać.

„ Witaj Minnie!
Dawno nie rozmawialiśmy prawda? – rozpoznał pismo Minho. Zawsze znał charakterystyczne wybrzuszenie przy „d” kiedy Choi pisał mu wypracowania podczas gdy on sam miał złamaną dłoń.

Mam nadzieję, że stałeś się silny, że radzisz sobie z kłopotami, a co najważniejsze mam nadzieję , że Teuk dobrze cię karmi, a Heechul nie napastuję. No tak… Badziewny wstęp prawda? Pewnie myślisz, że nie mam odwagi zadzwonić, za co przepraszam bo masz rację. Boję się usłyszeć twój głos bo boję się, że zechcę wrócić, a nie chcę Hae samego zostawić. Tu stało się moje miejsce w raju. Wszędzie gdzie jest Donghae nie ma prawa zaistnieć piekło. Pewnie się śmiejesz, że charyzmatyczny Choi stał się romantykiem. Mam nadzieję, że za nie długi czas nas odwiedzisz. Chciałbym, abyś był świadkiem na naszym ślubie….” – Lee nie wytrzymał i nie kończąc listu cisnął kartką w ścianę. Spojrzał na zegarek który wskazywał, że dochodziła już 19. Zabrał swoją bluzę i skierował się w stronę baru który stał parę przecznic dalej.
- Znowu gdzieś wychodzisz? – gdy ubierał swoje czerwone trapki, obok drzwi stanął Leeteuk marszcząc brwi – znów zamierzasz się zalać?
- Nie twój interes – chcąc wyjść, ciemnooki złapał za klamkę nie pozwalając mu wyjść.
- Póki tu mieszkasz i ja cię utrzymują, to wszystko jest moją sprawą – Taemin spojrzał na niego marszcząc brwi.
- Już niedługo, a teraz wybacz idę się zalać jak to ująłeś a jutro będę szukać pracy i mieszkania – nie słuchał co miał mu do powiedzenia starszy, tylko wyszedł z domu głośno trzaskając drzwiami. Wchodząc do budynku uderzył go zapach papierosów i alkoholu. Usiadł przy wolnym stoliku. Zamawiając trunek, do jego stolika podszedł Kim , siadając naprzeciwko niego.
- Znów zamierzasz się zalać? – prychnął pod nosem.
- od kiedy to cie obchodzi – wypił pierwszy kieliszek – o ile jestem jeszcze trzeźwy i pamiętam to twoja osoba mnie bardzo nienawidzi, nie prawdaż ? – na jego twarzy pojawił się wyraz wielkiego nie zadowolenia.
- jak chcesz. Chlej ile chcesz, może chcesz działkę?
- Z przyjemnością – Jjong przekręcił oczami z dużym niezadowoleniem, że po raz kolejny musi widzieć go w klubie ojca.
- Szczęście jest optyczną iluzją. Dwa lustra, które wysyłają sobie ten sam obraz w nieskończoność. Nie próbuj dotrzeć do początkowego obrazu, nie ma go tam. – Taemin spojrzał na odchodzącego chłopaka jak na idiotę. Od kiedy zaczął mówić tak mądrze? Wrócił do picia , które ostatni dni stawało się jego codziennym hobbym. Ślad po starym Tae zaginął , a w jego miejsce pojawił się nieznośny, zagubiony dzieciak. Zatapiając swoje smutki w alkoholu, nie zdawał sobie sprawy, że przez ten cały czas jest obserwowany.

„To nie jest pożegnanie, prawda? Nie może być.
Nie, to tylko moje myśli, prawda? (prawda?)
Jestem tchórzem, który nawet nie zapyta..
Samolubny idiota (!)
Ta rzecz zwana dumą,
Mówi mi, by codziennie czekać na Twój telefon.
Jeśli zadzwoniłabyś pierwsza,
Powiedziałbym Ci, jak bardzo mi przykro.
Włączyłem DVD, uznając, że jest fajnie.
Ale co z Tobą? Sam nie wiem.
Tylko czekając na telefon, szalejąc za Tobą..
Co mogę zrobić?

Jego duma przyczyniła się do powstania piosenki, wydobywając swoje prawdziwe uczucia, historię. Zamknął zeszyt spoglądając na Lee, który pił kieliszek jeden po drugim. Nienawidził go, ale zarazem coś w głębi,prawdziwe ja, mówiło że musi się nim zająć. Westchnął biorąc swoją torbę, przerzucając ją przez jedno ramię.
- Zbieraj się – rzucił mu w twarz jego kurtką. Myślał, że chłopak będzie się kłócić , lecz ten posłusznie założył ją na swoje ramiona wychodząc za nim lekko się chwiejąc.
- Oni mnie zabiją… - mruknął niezadowolony do siebie Lee. Spojrzał z pożałowaniem na Taemin’a – jestem taki do niczego. Nie dziwię się, że Minho wyjechał i  zostawił nic nie wartego gówniarza, że woli być z kimś innym – spojrzał w jego stronę – wiesz jaki to ból? Wiesz jak miłość cholernie boli!? – Taemin podszedł do Kima bijąc go po klatce piersiowej. Chciał mu oddać, ale widząc łzy na jego policzku przytulił go do siebie. Pomyślał, że i tak nie będzie tego pamiętać więc co mu tam. Stali przytuleni do czasu kiedy, blondyn nie zaczął się uspokajać. Kim nigdy nie pomyślał, że jest zdolny do takich rzeczy.  Nie takiego go znają. Poczuł, że Lee opada mu w ramiona ze zmęczenia. Wziął go w ramiona niosąc do swojego domu. Wszedł do niego, kładąc chłopaka na swoim łóżku, przykrywając go kołdrą odgarniając niesforny kosmyk jego bladej twarzy. Gdy chciał wyjść, Taemin złapał go za rękę.
- Nie odchodź (..)
Mijały kolejne dni, dni w których nikt nie miał nic robić. Jjong zszedł na dół ubrany w swoje dresy i rozciągnięty podkoszulek. Podszedł do lodówki wyciągając karton mleka,  nalewając do kubka. Nie należał do niego. Spojrzał na kartkę obok.
„ Lee przyniósł kubek, i przeprosił za rozbicie tamtego. Ponadto nadal uważa Cię za kretyna i to wszystko jak twierdzi nie musiałeś robić, nadal cię nienawidzi.
Pasożyt rodziny Yeonrin „
Podszedł do otwartego laptopa siostry. Podkulił nogi do siebie przeglądając strony internetowe. Nic ciekawego w nich nie znalazł, ale chcąc zamknąć laptopa natknął się na prywatne notaki swojej siostry. Gdy miał zamiar je odtworzyć, klapka latopa zamknęła się hukiem.
- nie wiesz, że nie ładnie tak przeglądać nie swoje notatki Kim?
- Nie złość się, bo ci kolejne pryszę wyskoczą – prychnął zabierając swój kubek, udając się w stronę salonu. Usadowił się na kanapie oglądając kubek.
„ – jesteś kretynem! Po cholerę mnie tu przyprowadziłeś?!
- żeby ci pomóc – odburknął Kim popijając swoją kawę, sprawdzając pracę.
- Jesteś skończonym idiotą! Myślisz, że ci podziękuję i powiem Ohh Jjong jest boski! To nie ta bajka! Nadal cię nienawidzę! – krzyknął rozbijając jego kubek tuż na głową Jjonga powodują, że oderwał się od czytanej prasy „
Jjong poszedł się przebrać, wychodząc z domu. Wsiadł do BMV ojca i ruszył przed siebie. Mijając kolejne ulice zastanawiał się jak będzie wyglądać jego dzień. Wysiadając przed budynkiem szkoły, udał się w stronę głównego wyjścia. Widział z daleka Lee, lecz stał się taki sam jak parę tygodni temu. Bezduszny, dla którego nic się nie liczy.
- Jjong! – chłopak odwrócił się w stronę Key – idziemy dziś trochę zabalować – wskazał na hahysz trzymany pod marynarką. Na twarzy Kim’a pojawił się złośliwy uśmiech.
- Drodzy panowie, czas się zabawić! (..)
Dochodziła 21, a większość osób znajdujących się w jednym z garaży nie wiedziała co się dzieje wokół nich. Kim palił kolejną lufkę. Pozwolił aby jego ciało wraz z myślami ulotniło się daleko. Gdy skończył palić, przymknął powieki kiedy poczuł że ktoś go ciągnie. Otworzył oczy i jedyne co dostrzegł to blond czuprynę.
- Kim jesteś aniele? – gdy wyszli z pomieszczenia, Jjong zaczął głośno się śmiać.
- ja jestem Taemin, ty jesteś idiotą Jjong, a za chwilę będzie tu policja więc idziemy – całą drogę do domu Lee, Kim głośno się śmiał Kiedy doszli do wielkiego domu otworzył zamek drzwi. Modlił się aby dwójka domowników jeszcze nie wróciła. Zapalając światło, ucieszył się że nikogo nie zastał. Zaprowadził go do swojego pokoju.
- Nie zasnę bez buzi! – zaczął Jjong gaworzyć jak małe dziecko – mamusia mnie zawsze całowała, bo tata nie miał czasu –westchnął – nie mam prawdziwych przyjaciół. Wszystko się rozpadło wraz z pięcioma lśniącymi chłopcami. Wtedy stałem się takim kretynem. Właśnie wtedy straciłem wszystko, nawet własną siostrę. Ona od zawsze wolała was, a ja byłem to znaczy jestem nadal uważany za debila, kretyna i tym podobne – Lee pomyślał, że bredzi ponieważ był naćpany do czasu kiedy na jego policzku nie pojawiły się kryształowe łzy – jestem idiotą – położył się na jego poduszce -  Taemin podszedł do niego nakrywając go kawałkiem kołdry – prześpij się kretynie – chcąc wyjść z pokoju Jjong złapał go za nadgarstek – dziękuję – przymknął powieki, a Taemin wyszedł na balkon rozglądając się po ulicach Seulu, który cały czas tętniły życiem. Zastanawiał się czy pomógł mu bo był mu to winien czy tez zrobił to bo nadal myślał, że są przyjaciółmi mimo zerwanej więzi.
Taemin siedział na swoim krześle wyciągniętych ubraniach, a jego nogi zdobiły błękitne skarpetki.  Przyglądał się im popijają kubek porannego kakao. Niby nic takiego. Zwykłe skarpetki z jednym z chibi jego ulubionego zespołu. Od patrzenia nic się nie zmienia. Od paru miesięcy leżały w jego szafce i właśnie tego dnia założył je, właśnie wtedy kiedy w jego domu spał on, osoba która podarował mu je w prezencie. Tłumaczył sobie, że są ciepłe i tylko dlatego je założył ponieważ Heechul nie wstawił prania i nie miał w co się ubrać.
„Codziennie te same rzeczy
Więc ciągle odczuwasz ból
Nigdy wcześniej nie miał prawdziwej miłości
I to nie jest jego wina”

Nabazgrał na kartce która leżała obok jego laptopa. Dochodziła godzina 10, a Jjong nie wstał do tej pory. Lee podszedł do tacy szykując leki i grzanki z dżemem. Pamiętał, że kiedy jeszcze byli przyjaciółmi i kiedy Jonghyung spał u niego nie jedli nic innego niż ten przysmak. Idąc na górę sam nie wiedział dlaczego to robi.  Myśl która go nachodziła,  była dla niego czymś w rodzaju koszmaru. Czy oni znów mogli by być przyjaciółmi? (..)
Jjong otworzył leniwie swoje powieki oczekując donośnego głosu swojego ojca, lecz zamiast tego otaczały go białe ściany. Przez chwilę rozejrzał się po pokoju i jednego czego był pewien nie był u siebie. Czy tak się zaćpał, że pomylił domy? Zauważył na biurku pewne zdjęcie. Podszedł do niego tym samym powracała do niego przeszłość.
„Zamykam moje usta już za długo
Cały czas traktowałeś mnie źle
I teraz jestem już tak daleko od ścieżki
Staram się złamać twoje serce
Rozerwać wszystko co mieliśmy wspólne”

Nawet nie zauważył kiedy do pokoju ktoś wszedł.
- Cieszę się, że nareszcie wstałeś – odwrócił się, spoglądając na twarz ukrytą pod okularami i niesforną grzywką.
- Co ja tu robię?
- Od początku. Poszedłeś ćpać. Ja uratowałem cię od kicia. Dziś spałeś w moim pokoju i przez ciebie bolą mnie plecy – na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia – nawet nie wiem dlaczego to robię – chcąc wyjść z pokoju i zostawić Kim’a aby zjadł, lecz zamiast tego poczuł mocny uścisk na swoim nadgarstku.
- Możesz mnie puścić?
- Nie mogę – spojrzał na jego twarz odgarniając niesforne kosmyki z jego twarzy tym samym zdejmując ciemne oblamówki jego okularów.
- o co ci chodzi … - w tym czasie usta Jjonga znalazły się na ustach Lee. Tae stał przez chwilę poddając się pocałunkami.  Pocałunek dwóch spragnionych siebie kochanków. Jjong przybrał na sile przytrzymując przy ścianie Lee. Taemin otrzeźwiał dopiero wtedy kiedy Jjong wkładał swoje dłonie pod jego koszulkę. W tej samej chwili odepchnął go od siebie, celując w jego policzek.
- Co ty sobie kurwa myślisz?!
- Sam się temu oddałeś.
- Wypieprzaj z mojego domu – Taemin podszedł do okna, wcześniej wskazując Jjongowi kierunek wyjścia.
- Ale…
- Spadaj! – Jjong wyszedł zabierając swoje rzeczy , zostawiając Taemina samotnie w jego pokoju który dotknął swoje ciepłe wargi które parę minut temu były połączone wraz z ustami Jonghyung’a. Powoli sam się gubił (..)

 


Głosuj (0)

bbling1232 09:33:05 26/03/2011 [Powrót] Komentuj


O jak fajnie, że nowa notka xD
Ciekawa akcja, zwłaszcza końcówka xD Niech Minho go rzuci i wróci z powrotem xD
Powodzenia na testach ;)
Aga 15:08:28 26/03/2011
brak hosta | brak www IP: 87.204.122.87